Draconia On-Line

Legendarna historia Księstwa Draconii Czarnej

Tak to już pośród ludzi bywa, że z biegiem lat wydażenia dawne w niepamięć odchodzą i mgłą się osnówszy kanwą dla powstania mitu się stają. Tak właśnie od zarania naszych dziejów rodzi się i rozwija opowieść zwana "Legendarną historią Księstwa Draconii Czarnej". W opowieści tej fakty mieszają się z legendą i fantazją tak, że już nawet najstarsi Księcia poddani nie pamiętają co prawdą w niej jest a co jedynie prawdy odbiciem niedoskonałym. Nadto opowieść ta przekazywana była dotąd w tradycji ustnej i chyba nigdy jeszcze od początku do końca na raz opowiedzianą nie została. Dlatego postanowiłem spisać ją tak, jak obecnie ją pamiętam ku zachowaniu dla przyszłych pokoleń Dracończyków aby wiedzieli jak starej tradycji są dziedzicami.

Opowieść jak już wyżej wspomniałem ustnie zawsze przekazywaną była a do tego jest to historia żywa, wciąż na nowo opowiadana. Zatem może zdażyć się, że tekst poniższy z czasem zmieniać się będzie w miarę nowych jej wątków odkrywania.

Kanclerz Księcia Wszebora
Dejris Ostaris

W mrocznych a zamierzchłych czasach z północy dalekiej z krain nikomu nie znanych przybyli ludzie pod sztandarem czarnym, na ktorym czerwony smok był przedstawiony co własny ogon pożera. Bylo ich dziewiecioro, mowili jezykiem nieznanym i miana nosili przedziwne a ci co ich pierwsi widzieli opowiadali pono potem, że smutek i niepokój na ich twarzach gościł a po odzieży widać było, że bardzo długą drogę przebyli. Inni zaś mówili, że słyszeli iż przed kimś lub też czymś groźnym uchodzą. Jednak dziś nikt na pewno nie wie tego... Ludzie ci najemną służbę feudałom miejscowym zaoferowali i w owej wsławili się z czasem wielce. Wiele przygód przeżyli a w trakcie owych jedni głowy położyli gdzieś w prawych czy nieprawych dziełach, zaś o innych znów całkiem słuch zaginął. Z czasem ci co pozostali zaczęli być znani jako Smocza Kompania. Tak nazwali ich panowie wielcy, którym orężem służyli. Kompania w najemny oddział zmieniać się poczęła a bracia i siostry, bo tak się zwać między sobą poczęli, Hegemona obrali by im w boju przewodził. Szeregi Kompanii zapełniały się wojami i niewiastami, których owa w trakcie swych wojaży spotkała aż prawdziwie potężną się stała.

Wreszcie Kompania tak w siłę urosła, że bracia i siostry w niej zebrani postanowili rzucić wojaczkę najemną i osiąść tam gdzie tyle o cudze wojowali. Zakreślili więc ziemi swojej granice a spośród siebie na miejsce starego Hegemona obrali młodego Księcia, któremu władzę i opiekę nad sobą powierzyli. Nowe państwo przyjęło znak czerwonej smoczycy-matki w polu czarnym, który do dziś na sztandarach Draconii się znajduje. Tak powstało Księstwo, którego samodzierżcą został Wszebor - jeden z tych, którzy przyłączyli sie do Kompanii z Trzecim Zaciągiem. Nastał czas spokoju i rozkwitu dla Kompanii i dla Księstwa.

Jednak dusza człecza nie cierpi pokoju i długo nie trzeba było czekać aż przywary górę wzięły nad szlachetnością serc. Przyzwyczajeni do wojaczki i wiecznej podróży dawni najemnicy nie strzymali spokojnego życia i do oczu sobie skoczyli. Książę chcąc uniknąć wojny domowej kraj na dzielnice podzielił - Południową, którą swym przeciwnikom oddał, i Północną, którą z czasem Czarną nazwano. Mimo to bratobójcza wojna na włosku zawisła lecz na szczęście nie doszło do rozlewu krwi i przez krótki czas obie dzielnice koegzystowały we względnym spokoju, choć ich wojska zbroiły się i na granicy wspólnej warowały.

Czas płynął a z jego biegiem stało się tak, że ci z poddanych Księcia, którzy do Draconii Połódniowej odeszli ziemie swe porzucili i wskrzesiwszy Smoczą Kompanię wrócili do dawnego życia najemnego wojska. Podniósłszy nad sobą nowy sztandar ze smokiem białym w czarnym polu Kompania wyruszyła sławy i bogactw szukać i jeno czasem wieści z daleka o czynach jej do Księstwa docierały.

Wokół Księstwa granic powoli powstawały nowe dziedziny, ziemie zaludniły się, wojowie przybywali ze wszystkich stron świata i osiadali w wioskach i grodach i rozkwitła kraina cała i tak narodził się wokół nas Midgard. A że ludzie są tylko ludźmi i nigdy w spokoju długo wytrzymać nie mogą wkrótce rozliczne wojny i wojenki krainy Midgardu poczęły między sobą prowadzić. Grody z rąk do rąk przechodziły, ziemie raz temu, raz innemu feudałowi podlegały jeno Draconia trwała pośród tego zamętu niewzruszona - piękna, bogata i spokojna kraina. Ale i Dracończycy w końcu na swą zgubę zapragnęli sławy, bogactwa i władzy więcej niźli ich mieli i potrzebowali i ręce po obce ziemie wyciągnęli pewni, że swą mocą i potęgą w Midgardzie niezrównaną silni łatwo wszystko zdobędą. I poszedł Książę na ziemie sąsiada Hellmuta co się przed wolą jego ugiąć nie chciał a tam na równinach wspaniałą pancerną drużynę Dracońską wroga ogarnęło mrowie ogromne, i chociaż wojsko marne to było jednak na każdego ubitego dwóch nowych stawało i nieledwie garść wojów wyrąbała sobie drogę powrotną do domu a Książę w niewolę trafił, z której dopiero wykupion do swej stolicy powrócił. Tak nas Skwarowit za pychę ukarał a nie był to ostatni jego dopust. Oto niedoszłe Draconii ofiary sukcesem znęcone przekroczyły granice i na ziemie nasze poszły zebrawszy sojuszników wielu. I stało się tak, że gród stołeczny Służew najechała owa horda a Książę przeciw nim stanąć mógł jeno z garścią Draconii u boku. Dnia tego gdy Książę najeźdźców pod grodem swym spotkał zwycięstwo nie było nam pisane. Czary i nieprzychylność bogów sprawiły, że gród padł a Książę z poddanymi cofać się musiał w głąb swej dziedziny. Lecz choć przyszło Draconii goryczy porażki smakować dzień ów na zawsze zapisał się w historii Księstwa szczęśliwie. Oto bowiem ramię w ramię z wojami Ksiecia stanęła Smocza Kompania, która prawie już zapomniana przybyła z dalekich krain na pomoc dawnym swym braciom. I choć pomoc owa od klęski Draconii nie ustrzegła to więcej ów akt przyjaźni dla niej znaczył niźli grodu strata. Od tych dni przyjaźń zapanowała pomiędzy Księciem a Komesem Kompanii i wiele razy odtąd się oni w działaniach swych wspierali.

Wkrótce po utracie Służewa i resztę Midgardu gniew bogów dotknął. Zaraza we władanie wzięła szczęścliwe ongi krainy i ludzi wybiła wielu, a ci co przezyli odeszli w pośpiechu gdzie indziej szukać domu. Opustoszała i Dracońska ziemia a Książę z poddanymi swemi na wschód ruszył szukac wiktu dla nich u możnych panów tamtejszych. Tam wojował, bogactwa i sławę zdobywał i w dostatek rósł i żyło się tam Dracończykom dobrze. Tęskno było jednak Draconii za domem dawnym aż z dnia na dzień coraz częściej zaczęły dochodzić wieści z dalekiego Midgardu o tym, że ziemia znów tam rodzi i życie się budzi na nowo. Z początku wiary Książę nie dawał tym pogłoskom aż w końcu nie szło im nie wierzyć tyle ich bylo. Książę zatem Draconię z powrotem do Midgardu poprowadził, któren odrodzonym zastał. Lecz i ziemie Draconii już wolnymi nie były bo kto inny na nich zamieszkał, odbudował je i się na nich rozmnożył. Pomniwszy, że raz już ich za pychę ukarano Dracończycy nie zażądali swej dziedziny dawnej lecz znów los najemników za swój przyjęli by powoli i rozsądnie potęgę Księstwa odbudowywać. I tak do dziś miecze swe za brzęczącą monetę w Midgardzie sprzedają.

Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi...



Polski English