Draconia On-Line

Powieść Dracońska: Roku 2010, I. DE EXPUGNARE HELLUBORGES

O ZDOBYCIU HELLUBORGA

Roku Pańskiego 2010, w dziesiątym roku panowania w Xięstwie Draconii umiłowanego Wszebora, możny władca z Południa, Lubomir, zwany Rusem, powziął śmiały plan zaatakowania jednej z najpotężniejszych warowni Midgardu – Helluborga, gdzie rządził Thorolf zwany ze swych dawnych przygód Wygnańcem. Wyprawiwszy posłów do wszystkich władców i wodzów, nakłaniał ich by stanęli u jego boku. Również i Xiąże nasz rozważył tą propozycję, a gdy przedstawił ją na wiecu, Dracończycy wrzawę wielką podnieśli, aprobując sojusz z Lubomirem.

Wraz z końcem lata Xiążę Wszebor skoncentrował prawie wszystkie swe siły i pomaszerował na Helluborg by pod grodem połączyć się z oddziałami Lubomira. Jednakże przewrotny los sprawił iż Xiaże nasz zaniemógł i musiał wrócić z drogi, uprzednio powierzając komendę nad dracońską drużyną Wojewodzie Ciechowi. A szło na Helluborg wielu chrobrych Dracończyków. Poza Wojewodą Ciechem, dla którego była to pierwsza bitwa od objęcia urzędu, w której mógł pokazać swoje talenty dowódcze na bitwę przybył Dzierżek czyli Chorąży Draconii Dejris Osterski, olbrzym Izbor co uderzeniem topora powala trzech mężów zbrojnych, normandzki gość na dworze Xięcia Wszebora, Tankred z Abeville, waleczny Jakub co w milczeniu morduje swych wrogów, Orel, który nieraz już dowiódł swej szaleńczej odwagi, posiwiały w wielu bitwach weteran Sambor, Xiążęcy kapelan, boży sługa Czarny, oraz ten co pisze te słowa Krzesimir, co księgi wszelakie lubi studiować. A towarzyszyli im krasna niewiasta Lena i parobek Dziebor, który wielkim zapałem, zbierał pochwały od innych Dracończyków.

25 września doszło pod helluborską warownią do spotkania najznakomitszych wodzów i ich wojsk: poza lubomirowym wojskiem, Sojuszem Grodu Horodna, przybył Kniaź Sławomir ze Slavlandu z bitną drużyną bielską, wraz ze swymi wasalami, czyli Hirdem z fjalenhelmskiego grodu, Jarl Hellmut Brudny ze swą krwiożerczą hirdą, do sfory wilków podobną, waleczni Drengowie znad Odry i wiele innych drużyn, których bitność i męstwo długo wymieniać.

Po rozbiciu obozu i przygotowaniu do walnej rozprawy Wojewoda Ciech nakazał zatknąć na pagórku sztandar z czerwonym smokiem i krzyż drewniany, by pokazać, że oto lud dracoński wyznaje wiarę w Boga, w Trójcy Świętej, Jedynego. W odpowiedzi obrońcy Helluborga obrzucili dracońskie wojsko gradem szyderczych okrzyków, których nie godzi się przytaczać.

Co zaś samego grodu się tyczy, to potężną twierdzą on był. Położony na terenie podmokłym na skraju niewielkiego lasu, otoczony Helluborg był potężnym wysokim wałem ziemnym, zwieńczonym płotem faszynowym, sprawiającym wrażenie lichego i naprędce zrobionego, o jakże atakujący boleśnie się przekonali w jakim błędzie byli, o czym później wspomnę. Do grodu prowadziły dwie bramy: Magna Porta, Brama Wielka, oraz Mała Brama, zwana też mylnie furtą bowiem była ona mostem ruchomym przerzuconym nad głęboką fosą, po brzegi wypełnioną wodą.

Z wolna siły atakujące gród rozwijały swoje szyki. Na lewym skrzydle komendę objął Kniaź Sławomir, jego zadaniem zaś było Bramę Wielką wyłamać i szturmem ją wziąć. Na prawym skrzydle dowodził Jarl Hellmut. Pod jego rozkazami niewielki co prawda oddział zbrojnych był, mający nie dopuścić by obrońcy przez małą bramę wypad mogli uczynić. Do tego Jarl Hellmut chmarę łuczników miał pod sobą, którzy celnie strzelając siali śmierć w szeregach Helluborgczyków. Pomiędzy nimi Lubomir ustawił swoich walecznych Horodnańczyków wraz z oddziałem inżynieryjnym wyposażonym w wielkie faszynowe pawęże, mający za zadanie przerzucić przez fosę kładki i za pomocą ciężkich żelaznych haków rozerwać płot na szczycie wału. W odwodzie Lubomir ustawił zaś żelazna pieść, której atak miał przeważyć szalę – Draconię. Całość ugrupowania osłaniały grupy łuczników z Hirdu i Symmachoi, którzy celnymi strzałami mieli osłaniać wojowników.

Szturm zaczął się około godziny 8 według rzymskiej rachuby, był straszny i świetny, godny by go sławić po wieki. Pierwszy ruszył Jarl Hellmut, który z kilkoma wojami wielką belką zablokował most przy Małej Bramie, tak że obrońcy opuścić go już nie mogli i wypadu uczynić nie byli w stanie. Potem ruszyli inżynierowie, ale los wyraźnie im nie sprzyjał bowiem zdołali jeno jedną kładkę przez fosę przerzucić, a żelazne, ciężki haki nie zdołały rozerwać płotu na wale, na domiar złego w czasie drugiej próby zniszczenia umocnień lina do której hak był przywiązany pękła, niwecząc nadzieję na uczynienie wyłomu. Widać jakaś diabelska siła musiała to uczynić, albowiem pogan i wszelkiego rodzaju czarowników pełno było w grodzie, którzy jakieś plugawe gusła przed bitwą odprawiali. Mimo świszczących co chwila strzał, żaden dracończyk nie został nawet draśnięty, bowiem Boża Opatrzność chroniła nas, albowiem sługa Pański i Xiążęcy kapelan, Czarny, modlitwy do Pana łacińskie wznosił, by wspomógł oddziały Draconii. Na lewym skrzydle zaś, nie działo się dobrze, albowiem mimo iż wojowie Kniazia Sławomira, wyłamali bramę poczęli bardzo krwawić, obrońcy ciasno w bramie stanęli i siekli bez litości każdego kto się do nich zbliżył, a kilku wojów z thorolfowego wojska co wieży strzegli, która nad Wielką Bramą się wznosi, bili z góry niemiłosiernie zastępy lubomirowego wojska. W końcu Lubomir był zmuszony pchnąć i Draconię by spróbowała przełamać w bramie wrogi szyk. I ponownie sczepiono się z wrogiem jak dwa rozjuszone niedźwiedzie, lecz nie podobna było przełamać oporu obrońców. Wnet okrzyk potężny się uniósł: Wieża zdobyta! Radość wśród atakujących zaskoczenie i zamieszanie u Helluborgczyków, oto Orel z Draconii sobie tylko znanym sposobem, wspierany przez Aniołów wdarł się na wieżę i wyciął sam jeden całą załogę kasztelu. Lecz nie zdążono mu ruszyć w sukurs bowiem wrodzy łucznicy szybko obrali go sobie za cel i mężny Orel padł raniony pod gradem strzał, zniesion potem z pola, szybko do zdrowia jednak doszedł, za co chwała Bogu. Jednak Lubomir widząc co się dzieje nakazał cofnąć się na pozycje wyjściowe. A Thorolf jeno drwił z lubomirowego wojska, lecz Bóg go pokarał za pychę jeszcze tego dnia.

Oto uporządkowawszy szyki, Lubomir nakazał drugi szturm skupiając prawie wszystkie siły na Wielkiej Bramie. Pierwej uderzyła Draconia swym potężnym klinem pod wodza Wojewody Ciecha i Dzierżka Dejrisa Osterskiego, za nią Slavlanie ze srogim Sławomirem na czele, tłum wielki cisnął się przez bramę, a śmierć zbierała krwawe żniwo. Wtem części sił atakujących udało się wedrzeć przez Małą Bramę, oto Hird i Hellmutowe wojsko natarło na siły obrońców. W serca Helluborgczyków wlał się strach i panika, Thorolf zebrał rozproszonych obrońców i próbował uchodzić z grodu, lecz doścignięto go i rozniesiono w pył. Helluborg padł.

Lubomir nakazał ażeby zwycięskie siły zatknęły swoje sztandary na wałach, tak tez uczyniono a pośród chorągwi dumnie powiewał sztandar Xięstwa Draconii, a obok niego wzniósł się krzyż, tak że z każdego zakątka grodu było go widać. Gdy zaś Draconczycy świętowali jedno z największych zwycięstw w swej historii kapelan Czarny uroczyście poświęcił i pobłogosławił tę ziemię, tak by już więcej żadna pogańska magia nie miała sił przemóc moce niebieskie i żelazne ramiona Dracończyków.

Na tym kończę swą opowieść ja, ten który był świadkiem owych spraw, który starał się opisać jak najdokładniej te zdarzenia i wielki triumf Xięstwa Draconii.

Krzesimir Skryba
Wierny poddany Xięcia Wszebora
Galeria zdjęć... >>>>>

Polski English