Draconia On-Line

La Geste de Gotard de Sluzew: I. Zima na zamku w Gniewie

Dnia dziewiątego marca roku siódmego, na zamku w Gniewie stawił się orszak rycerza Gotarda ze Służewa. Przybył nasz Pan na zaproszenie rycerza sławnego, którego znają licznie jako pana Maćka z Łomży. Przyjęci zostaliśmy ze wszystkimi honorami przynależnymi, postaciom tak znamienitym jak obrońcy Mazowieckiej ziemi. Przybyli przeto w orszaku swego pana wojownicy w liczbie trzech aby w razie jakiej potrzeby móc i zbrojnie stanąć. Pan Marcin, pan Łukasz oraz braniec ruski Mikołaj co służbę panu Gotardowi przysiągł. Spotkanie na zamku w Gniewie miało tyczyć się spraw politycznych i okraszone być miało, biesiadami oraz licznymi zawodami aby ludzie, co w orszakach i pocztach przybyli nie gnuśnieli w namiotach i legowiskach swych. Miejsce spotkania tak wybornie dobrane do obronę i bezpieczeństwo nam wszystkim zapewniło i do odprężenia się przyczyniło tak wielkiego że koniec końców jeno braniec Ruski Mikołaj – co ogień zamiast krwi w żyłach posiada – na arenach walk i w szranki z kwiatem rycerstwa polskiego i zakonnego stawał i wieścił potęgę ziem Służewieckich.

Dni spędzone pod dachem zamku gniewskiego upłynęły panu naszemu Gotardowi, na spacerach, biesiadach i rozmowach z co znaczniejszymi damami i rycerzami. Sielankę jednak okrutny zamach na zdrowie naszego pana zakłócił! Szczęściem udaremniony ów został przez pana Marcina, który zatrute jadło i napitek sam spożył, aby chronić swego żupana. Ciężkie godziny spędził on w łożu swym gorączką i bólami wszelkiej maści trawiony. Odpór dał jednak złym mocom i już wieczorem dnia następnego o własnych siłach stawał. Wydarzenie to zakłóciło piękny obraz jaki wcześniej malował się przed naszymi oczami i niechybnie przyczyniło się do naszego z zamku wyjazdu. Zresztą rycerz Gotard do ziem swych wzywany był w sprawach wagi istotnej, bo o zbrojne jego zagony chodziło.

Zebraliśmy więc wszystko co z nami na tę ziemię przybyło, i za naszym panem do domu jego powiedliśmy nasze wozy. Nad całym tym tałatajstwem piecze trzymali zaufani smardowie w osobie brańca Gotardowego, Prusina Boruta i smardki pana Łukasza Raisy. Aby pamięć po tej podróży nie zaginęła, pisze więc te słowa na chwałę i sławę Gotarda ze Służewa.

Pan Łukasz z Kozłowa
Przyboczny i Komornik Komesa Gotarda



Polski English